Odcinek trzeci
Od ostatnich wydarzeń minęły dokładnie trzy tygodnie. W tym czasie miałem okazję poznać lepiej Jaydena. Polubiłem go i naprawdę wydaje mi się, że mamy wiele wspólnego i możemy zostać dobrymi przyjaciółmi, na to potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby się lepiej poznać, ale wiem to już teraz. Zdążyłem mu już zaufać, a jak nasza relacja się jeszcze zmieni, to się jeszcze okaże.
KTO WSTAJE Z RANA, TEMU OKAZJA JEST DANA!
Ranek, godz. 11:00, sobota
(budzik zaczyna dzwonić).
- ahh...jeszcze chwilę… No dobra już wstaje.
Dzisiaj wstałem rano, umyłem się na szybko, zjadłem szybkie śniadanie i ubrałem się do wyjścia. I w ogóle cały mój dzisiejszy poranek był dla mnie jakiś szybki. Kiedy już niemal wychodziłem ze swojego mieszkania, wtedy zadzwonił mój telefon, który leżał w salonie, dlatego też się po niego wróciłem. Dzwonił do mnie Jayden, szósty raz… Tak to już ze mną jest. Odebrałem telefon, który uparcie cały czas dzwonił.
- Halo? - zacząłem, wracając się do moich drzwi i zamykając je.
- No nareszcie odebrałeś! Ileż razy można do ciebie dzwonić?
- Jak widać dużo. Co słychać, co chciałeś?
- Mieliśmy się spotkać o godz 12:00 w kawiarence, przy ulicy piętnastej.
- Tak, tak wiem, pamiętam o tym. Właśnie wychodzę z domu.
- Dobrze, do zobaczenia potem.
- No, no, cześć.
Rozłączył się. I tak właśnie zacząłem swój dzień. Tym razem miałem plany na popołudnie i wiem, że nie będzie tak nudno.
I zaś na nowojorskiej ulicy. Westchnąłem i ruszyłem przed siebie. Po drodze skoczyłem do sklepu z tanimi rzeczami. Jestem dokładnie tym typem osoby, która bardzo lubi gadżety i lubi wydawać swoje pieniądze na największe głupoty, dlatego też przy okazji odwiedziłem taki sklep. W środku rozejrzałem się przez chwilę, ale nic ciekawego dla siebie nie znalazłem. Wtedy nagle pojawiło się w moim oku światełko. Zauważyłem je, bialutkie jak chmurka słuchawki douszne za jedynie 2$. Takiej okazji nie mogłem przegapić. Znajdowały się na końcu sklepu, który był długi na kilkanaście metrów. Zacząłem iść w ich kierunku pośpiesznym krokiem. Obok mnie w drugiej alejce tego sklepu za półkami z produktami tego sklepu zauważyłem, jak ktoś jeszcze idzie pośpiesznym krokiem w tym samym kierunku, co ja. Zmartwiłem się lekko, po czym przyspieszyłem.
TO MOJE!
I tak zaczął się pojedynek. Pojedynek kto dostanie je szybciej. Tak idąc przed siebie, ścigając się jednocześnie, ale nie wyglądając przy tym jakkolwiek podejrzanie oraz starać się nie biegać po sklepie, bo właścicielką jest staruszka, a nikt przecież nie lubi dostawać długich kazań od staruszek.
Kiedy półki sklepowe na chwilę zniknęły, zdążyłem przyjrzeć się, kto tak naprawdę jest moim rywalem. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu była to dziewczyna. Nie zmieniło to totalnie nic, ale świadomość z kim się mierzę, jest dla mnie bardzo ważna.
Po kilku minutach i ja i mój rywal byliśmy na końcu sklepu. Sięgnąłem po moją zdobycz, na którą polowałem. Kiedy trzymałem swoje upatrzone słuchawki już w rękach, zatrzymałem się na chwilę i spojrzałem w stronę dziewczyny. Wyglądało na to, że w jej rękach wylądowały natomiast słuchawki nauszne, które były w kolorze różowym z jednorożcami. Pomyślałem wtedy, że mamy coś wspólnego. Po chwili popatrzeliśmy w swoim kierunku, zauważyłem jak uśmiechnęła się w moim kierunku i zaczęła iść w stronę kasy. Trzymając również swój łup z dzisiejszej wyprawy, poszedłem za nią.
Czekałem tuż za nią przy kasie i chciałem do niej zagadać...ale tego nie zrobiłem. Dlatego to po prostu przemilczałem.
Wychodząc ze sklepu, otworzyłem opakowanie po moich słuchawkach i od razu je wyrzuciłem do pobliskiego kosza na śmieci. Podpiąłem je do mojego telefonu i ruszyłem przed siebie, wkładając je tym samym do moich uszu. Grały fatalnie. A czego się spodziewałeś po słuchawkach za 2$? Na mojej twarzy zawisło rozczarowanie. Przez chwilę jeszcze się zastanawiałem, czy się nie wrócić, aby je zwrócić, ale doszło do mnie, że nie ma to najmniejszego sensu. Więcej bym na tym stracił, niż faktycznie zyskał.
Godz. 11:38, ulica 10
Na spokojnie udałem się w kierunku ulicy piętnastej, przy której miałem umówione spotkanie. Kiedy zbliżałem się do niej, zauważyłem czarnego vana. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że widzę go już przejeżdżającego chyba z piąty raz. Nie myślę, żeby było to normalne zachowanie. Szczególnie że czarne vany zawsze wydają się być podejrzane.
W KOŃCU NADSZEDŁ CZAS NA SPOTKANIE.
Byłem na miejscu. Gdy podszedłem do szyby lokalu, zauważyłem czekającego tam już Jaydena. Wszedłem do środka. Rozejrzałem się, udając zdezorientowanego i po chwili udałem się w kierunku machającego w moim kierunku Jaydena.
- Cześć!
- Cześć!
Uścisnęliśmy sobie przyjacielsko dłonie, po czym usiadłem na wolnym miejscu. Siedziałem naprzeciwko Jaydena przy małym stoliku z krzesłem i kanapą znajdującym się przy oknie. Po czym on zaczął:
- Co słychać?
- Myślę, że u mnie jest wszystko w najlepszym porządku. - odpowiedziałem półżartem.
- To dobrze, bardzo mnie to cieszy.
- A u ciebie? - spytałem, widząc jego niespokojny wyraz twarzy.
- U mnie, chyba też się wydaje w porządku, tak myślę.
Zauważyłem po raz kolejny jego niepewność w jego głosie oraz stylu wypowiedzi. Zastanawiał się przez dłuższą chwilę nad tym co powiedzieć.
- Coś się stało? - postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę i zapytać.
- Tak właściwie to nie wiem...
Nadal był niepewny tego co mówi. Postanowiłem go trochę przycisnąć, aby powiedział mi co, się dzieje.
- Słuchaj, wiem, że nie znamy się zbyt długo. Poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach. Mimo wszystko postanowiłem zaangażować się w naszą relację na tyle o ile, będę w stanie. Zdążyłem ci zaufać, ale też fajnie by było gdybyś potrafił mi zaufać. Także jeśli to się stanie, obiecuję ci pomóc zawsze i wszędzie na tyle ile tylko będę. Dlatego możesz mi powiedzieć, co się dzieje.
- Dziękuję ci. Cieszę się, że cię spotkałem. W takim razie spróbuje ci o wszystkim powiedzieć.
- Zamieniam się w słuch - odpowiedziałem zadowolony, że udało mi się go przekonać.
NO TO SŁUCHAJ
- W takim razie ostatnio wydarzyło się kilka nieprzyjemnych rzeczy dla mnie. W ostatni weekend akurat wtedy kiedy się pokłóciliśmy i mieliśmy gdzieś wyjść, to udałem się samotnie do baru. Miałem tam spędzić samotnie wieczór popijając smutki alkoholem. I tak by było gdyby nie mój duży pech. Otóż podpadłem szefowi tutejszego gangu. I może to zabrzmieć dziwnie, ale to tylko i wyłącznie prawda. A teraz czas na tą gorszą część, do której trudno mi się przyznać. Otóż będąc pijany, wygłupiałem się i zabawiałem gości. Wszyscy się dobrze bawili do pewnego momentu. Kiedy po swoim występie schodziłem ze stołu, na którym byłem wylałem piwo na takiego jednego gościa. Upadłem pod jego nogi, przy tym właśnie wylewając ów piwo. Popatrzyłem do góry i widziałem tylko ten niezwiastujący niczego dobrego wyraz twarzy. Zanim się obejrzałem, zostałem rzucony na tyły lokalu na śmieci. I tak z jednego małego incydentu znalazłem się na tyłach lokalu z kilkoma członkami gangu. Ale jak to mówią „głupi ma zawsze szczęście” dlatego też oszczędzili mnie, ale zapowiedzieli, że się zemszczą po dziesięciokroć. I właśnie dlatego ostatnio jestem bardzo niespokojny i nie mogę spać po nocach… J-J-Ja po prostu się boję, co i kiedy mogą mi zrobić.
- Kurde faktycznie przerąbane.
Zacząłem się zastanawiać, co mogę mądrego powiedzieć, aby go choć trochę uspokoić. Nie umiałem się namyśleć wystarczająco szybko, bo on zaczął pierwszy:
- Nie chcę cię obciążać moimi problemami, więc najlepiej jak o tym zapomnisz i będzie po sprawie.
- O nie, nie. Od tego są przyjaciele, żeby się wspierać w trudnych chwilach, a ta właśnie do takich należy. Dlatego co by się nie działo, pomogę ci. Masz moje słowo.
Nastąpiła cisza. Najwidoczniej zacząłem się powtarzać i swoją drogą to już moja druga obietnica. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę w zamyśleniu. Patrzyłem cały czas na Jaydena, ale przy okazji obserwowałem okno, które było tuż za nim.
Minęło kilka minut. Za oknem zauważyłem pewną postać siedzącą na schodach. Była to dziewczyna o blond włosach. Siedziała na schodach i wydawało się, że płacze. Ręce trzymała blisko swojej twarzy oraz siedziała skulona. Nie mogło być inaczej. Przyjrzałem się dokładnie i dostrzegłem jak z okna łysy mężczyzna, coś krzyczy. Wtedy ta dziewczyna zdawało się, że mu odpowiada. Rozpoznałem szybko sytuacje. Wyglądało na to, że pokłóciła się albo ze swoim ojcem, albo ze swoim partnerem. Natomiast teraz siedziała zapłakana przed kamienicą.
Wtedy Jayden zaczął mówić:
- W takim razie może, żeby oczyścić atmosferę, zamówię coś. Chcesz coś?
- Szklankę wody poproszę.
- Jasne, nie ma problemu. Szklanka wody dla pana Davida.
Wstał ze swojego miejsca i ruszył w kierunku lady, aby złożyć nasze zamówienie. Ja korzystając z okazji, postanowiłem się przyjrzeć dziewczynie za oknem. Teraz gdy mam pełniejszy widok, bo Jaydena nie ma, mogę przyjrzeć się uważniej.
Przyglądając się jej, przypomniała mi się dziewczyna, którą spotkałem w kinie.
- Niemożliwe - powiedziałem sam do siebie. Tak. To była dokładnie ta sama dziewczyna, która mnie minęła w kinie. Musiała naprawdę mi się spodobać skoro utkwiła mi w pamięci.
Jayden zdążył w tym czasie złożyć zamówienie. Przyszedł do mnie i spytał:
- Komu się tak przyglądasz?
Pomyślałem sobie, że pewnie zauważył, jak się zamyśliłem. Postawiłem tym razem na szczerość i odpowiedziałem:
- Na schodach tamtej kamienicy - wskazałem palcem kierunek - siedzi dziewczyna.
Jayden popatrzył się w jej kierunku i od razu spytał:
- I co z nią?
- Wydaje mi się, że kiedyś ją już spotkałem. Nie, żebym ją znał, ale już ją raz widziałem.
- Rozumiem. Podoba ci się?
Ależ bezpośrednie pytanie! Oczywiste jest przecież, że mu od razu nie dopowiem. Poczułem uderzenia gorąca na moim ciele i wydaje mi się, że się zarumieniłem. Jayden od razu to zauważył.
0 Komentarze