IDĘ ODPOCZĄĆ


Wysiadłem niedaleko central parku. Byłem strasznie roztrząśnięty i zestresowany, dlatego nie miałem już dłużej ochoty chodzić po takowym parku.
Zamiast tego udałem się do pierwszej lepszej i najbliższej kawiarenki. Miałem ochotę napić się ciepłej herbatki, odpocząć, odprężyć umysł i trochę się zrelaksować, a przede wszystkim wysuszyć, bo na dworze nadal lało, a ja miałem na sobie tylko bluzę.
Dojście do takowej zajęło mi dłużej, niż sobie to wyobrażałem. Po drodze zdążyłem cały zmoknąć, więc odpoczynek w kawiarence na pewno mi się przyda.
Otworzyłem drzwi do środka i prosto w moją twarz dmuchnęło ciepłe powietrze ze środka oraz kilka przyjemnych zapachów kaw, oraz ciast.
Zająłem jakieś wolne miejsce, siadając na kanapie. Zdjąłem swoją bluzę i powiesiłem na oparciu.
Przy wejściu zauważyłem jak wzrok ludzi oraz obsługi jest wlepiony we mnie. Nie wiedziałem wtedy czemu. Moje ego zaszalało i pomyślałem, że może dobrze wyglądam lub coś podobnego.
Siedziałem tak chwilę i czekałem aż ktoś podejdzie do mnie, abym mógł złożyć zamówienie. Przeczekałem tak kolejne kilka minut i kiedy już prawie się zerwałem z siedzenia, zauważyłem, jak drzwi od tamtejszej łazienki, na które cały czas patrzyłem, siedząc na moim miejscu, nagle zaczęły się otwierać, a zza nich wyłania się duża postać. Był to wysoki, umięśniony mężczyzna z niezbyt przyjazną twarzą na pierwszy rzut oka. Jedyne słuszne określenie, jakie mi się rzuca na język to po prostu taki typowy mięśniak.
Ciężkim krokiem zbliżał się powoli do mnie, wyglądając przy tym tak groźnie, jakby co najmniej chciałby kogoś pobić. Wyglądał tak groźnie, że wzbudzał zainteresowanie w lokalu, w którym się znajdowałem, ale wszystkie oczy, które tak bardzo chciały na to patrzeć, nie mogły, bo musiały robić to bardzo dyskretnie.


UPS.. MAM KŁOPOTY


Nie trzeba być wybitnie mądrym, żeby się domyślić, co mogłoby się za chwilę wydarzyć, a raczej co miało się wydarzyć. Nerwowo rzucałem swoim wzrokiem na lewo i prawo obserwując swoje otoczenie. Przy tym rozglądaniu się zauważyłem karteczkę przyklejoną na stole, obok którego siedziałem:
„Nie siadać, zarezerwowane”.
Dotarło to do mojej głowy z lekkim opóźnieniem, w jakiej sytuacji właśnie się znalazłem.
Nie miałem żadnego pomysłu jak z tej sytuacji się wydostać.
Gdy ten przypakowany koleś powolnym krokiem, zbliżał się w moim kierunku, wtedy nagle mignęło mi wszystko dookoła i już się znalazłem w zupełnie innym miejscu. Stało się to tak szybko, że nawet nie jestem do końca w stanie tego opisać. Byłem bardzo zdezorientowany i zaskoczony zaistniałą sytuacją.
Gdy powoli zacząłem łapać oddech i odpocząłem chwilę, rzuciłem swoim wzrokiem dookoła, żeby dowiedzieć się, gdzie jestem. Na pierwszy rzut oka znajdowałem się w ciemnej uliczce niedaleko tej kawiarni, w której nabawiłem się kłopotów. Rozglądałem się tak jeszcze przez chwilę.

KIM JESTEŚ? (E2)

Z ciemnego i mrocznego cienia powoli moim oczom ukazywała się sylwetka człowieka. Wychodziła zza cienia. Była mroczna i przerażająca, ale prawdziwa postać była zupełnie inna. Gdy światło rzuciło swój blask na nią, zobaczyłem uśmiechniętą i miłą twarz, która spoglądała na mnie z politowaniem się. Był to młody człowiek, nieco młodszy ode mnie. Miał na sobie luźną czarną bluzę oraz dresy i białe, sportowe buty. Patrzyliśmy sobie tak głęboko w oczy jeszcze przez chwilę. Cały czas się do mnie uśmiechał. Próbowałem to jakoś odwzajemnić, ale wewnętrznie tego nie chciałem, bo była to dla mnie dość niezręczna sytuacja. W końcu tę grobową ciszę postanowiłem przerwać, zaczynając dialog z nastolatkiem stojącym naprzeciwko mnie.
Kim jesteś? - spytałem nieśmiało, tym samym odwracając głowę i poprawiając swoją bluzę.
Nazywam się Jayden. A ty? - zapytał, wstając i ruszając tuż za mną.
Jestem David, David Cresneil - odpowiedziałem z trochę bardzo przesadzoną powagą w głosie.
Nastolatek przystanął na chwilę, popatrzył na mnie, uśmiechnął się. Podbiegł po chwili i uderzył mnie lekko żółwikiem w bark, po czym zaczął trzymać mi kroku.
I tak powolnym krokiem obydwoje wychodziliśmy z zaułka, w jakim się znajdowaliśmy.
Moja intuicja mi podpowiadała, że to będzie początek. To będzie dopiero początek czegoś, co powstanie z tej relacji. To będzie początek naszej przyjaźni i naszych przygód.