Wersja z youtuba różni się minimalnie od tej.
POCZĄTEK
Wersja z youtuba różni się minimalnie od tej.
Był to deszczowy i normalny, taki jak wszystkie, kolejny zwyczajny dzień. Gdy rozczarowany popatrzyłem znowu na pusty kalendarz i zaś do mnie dotarło, jak bardzo mam nudne życie i nie mam żadnego zajęcia zaplanowanego na dzisiejsze popołudnie.
Lecz tego dnia postanowiłem się wybrać do kina. Nie posiadałem w głowie żadnych konkretnych planów ani pomysłów na to co chce obejrzeć, a dla zabicia czasu po prostu chciałem obejrzeć jakiś seans w kinie.
Tak jak to sobie mniej więcej wcześniej wyobrażałem, było to dość nudne. Po prostu siedzenie i gapienie się na film, w dodatku samemu. Próbowałem się jakoś zabawić, rozglądając się przez chwilę dookoła. Przygnębiające okazały się pary siedzące w kinie wspólnie się śmiejące, czy nawet grupki przyjaciół, kolegów, koleżanek czy kto tam dla kogo kim jest. Skupiłem się na oglądaniu filmu, bo po to tu tak naprawdę przyszedłem. Nie zręczna dla mnie sytuacja, którą jak najszybciej chciałem zapomnieć, wydarzyła się w środku seansu. Kiedy siedziałem przygnębiony na swoim miejscu, wtedy nagle naprzeciwko moich oczu ukazała się piękna damska sylwetka. W świetle kinowego ekranu zobaczyłem, jak przechodziła naprzeciwko mnie, skierowana w moją stronę, a kiedy nasz wzrok się przecioł, to nie pożałowała sobie lekkiego uśmiechu w moim kierunku. Sprawiło to, że przez następną godzinę nie mogłem sobie odpuścić spoglądania na nią co jakiś czas. Oczywiście była już zajęta. Dotarło to do mnie kiedy kilka miejsc dalej widziałem, jak z kimś trzyma się za rękę i patrzy na niego z błyszczącymi się oczami. Nie robiłem sobie wielkich nadziei, choć, muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała.
Tak jak już wcześniej wspominałem, patrzyłem się na nią co jakiś czas, ale w taki sposób, żeby na pewno tego nikt nie zauważył. Jej „chłopak” z resztą nie wyglądał na kogoś, z kim chciałbym mieć do czynienia.
Film trwał łącznie jakieś 2 godziny, więc swój główny cel osiągnąłem, jakim było zabicie trochę czasu. Sam w sobie nie był on zły, lecz mi nie do końca przypadł do mojego gustu, co nie zmienia faktu, że nie żałuje tego, że się tam wybrałem.
Wychodząc z głównej sali kinowej, zacząłem rozmyślać nad tym, co dalej. Nie miałem żadnych planów, co później mam zamiar zrobić, więc postanowiłem zaimprowizować odrobinę i pojechać gdzieś, gdzie mnie wiatr poniesie. W przenośni mówiąc, bo tutaj to raczej nigdzie by mnie nie poniósł. Do głowy mojej przyplątała się taka myśl, że zwiedzanie tego majestatycznego i tak bardzo popularnego miasta z różnych seriali czy filmów może okazać się interesującym zajęciem na obecną chwilę.
Po wyjściu z kina zastałem tłoczną, głośną, brudną, pełną jeżdżących aut, przewijających się co jakiś czas nowojorskich taksówek oraz ludzi, którzy tylko się gdzieś spieszyli nowo yorską ulicę. Taki widok już moich oczu wcale nie dziwił, ponieważ nie mieszkam tu od wczoraj, a dokładniej już od dwóch lat. Zagwizdałem pewnie na taksówkę, niczym w amerykańskim filmie czując przy tym niezwykłą i dziecięcą satysfakcję, po czym do niej wsiadłem.
Na sobie miałem wtedy ubraną czarną bluzę z kapturem z czerwonymi akcentami. Mój ubiór nie do końca był odpowiedni do panującej pogody, lecz nie była to moja wina, bo deszcz, jaki aktualnie panował na niebie pojawił się, podczas gdy byłem w kinie. Dlatego jedyne co na sobie miałem to krótka koszulka, a na niej moja ulubiona bluza co nie bardzo mnie zadowalało.
Ubrałem kaptur na swoją głowę i ostrożnie wsiadłem do taksówki znajdującej się tuż przede mną. Ubrałem go w taki sposób, żeby kierowca nie widział mojej twarzy. Dlaczego, tak mi podpowiadało moje przeczucie, że powinienem właśnie tak zrobić. Nigdy nie wiadomo co się może stać.
Wsiadając do pojazdu, prawie się zapomniałem, ale po chwili zastanowienia powiedziałem do kierowcy z lekkim uśmiechem:
- Hello. Please take me to the Manhattan, Central Park (Cześć. Proszę zabrać mnie na Manhattan, Central Park)
- Of course. (Oczywiście)
To był pierwszy i ostatni dialog z kierowcą. Byłem z tego powodu zadowolony, bo nie miałem na takowy zbytniej ochoty. Panowała nie zręczna cisza.
W panice sięgnąłem do swojej kieszeni i poczułem moje słuchawki douszne. Odczułem wielką ulgę, ale niestety nie na długo, ponieważ były rozładowane. No oczywiście, inaczej przecież być nie mogło. Z pełnym opanowaniem i nie dając po sobie poznać paniki i strachu włożyłem je do uszu.
W aucie było słychać wiele dźwięków z zewnątrz, dlatego też kierowca nie zauważył, że nie słucham wcale żadnej muzyki. I lepiej dla mnie i dla niego.
EMOCJONUJĄCA JAZDA
Myślałem, że dzień jak każdy po prostu minie jak każdy inny, ale tu mnie los zaskoczył i zafundował mi trochę emocji.
Po kilku minutach nudnej podróży taksówką tuż przed samochód ktoś wyskoczył. Kierowca był tak zagapiony w drogę, że go nawet nie zauważył. Na jego szczęście z dość szybką reakcją krzyknąłem do niego:
- Watch out! (Uważaj!)
Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale kierowca zdążył wyhamować, a ten bezmyślny typ, który wskoczył przed auto, miał naprawdę ogromne szczęście, że uszedł z życiem.
Po chwili drzwi od taksówki szybko się otworzyły, a zaraz obok mnie wsiadła ta sama osoba. Po czym krzyknęła:
- Drive! (Jedź!)
Kierowca bez wahania wcisnął pedał gazu i ruszył w dalszą drogę.
Jakie było moje zdziwienie, gdy dotarło do mnie co się właśnie stało. Jak można być tak bezszczelnym? Nie przestało mnie to nurtować. Jak to zwykle bywa, tak w realu nie jestem taki cwany i wcale niczego, nikomu nie wypomniałem, ani na nikogo nie nie powiedziałem złego słowa. Robiłem to tylko w mojej głowie, a zamiast tego milczałem jak zamurowany. Innej reakcji samego siebie nie mogłem się spodziewać.
Osoba, która znajdowała się tuż obok mnie to przeciętnej budowy mężczyzna, który nie był w najlepszym stanie. Miał długie, czarne i rozczochrane włosy oraz brązowe jak kora drzewa oczy. Na jego twarzy, a konkretnie na policzkach miał kilka ran, z których powoli cieknęła krew.
Miał na sobie brązową skórzaną kamizelkę całą mokrą w deszczu oraz ciemnogranatowe dżinsy i białe markowe buty całe w błocie.
Zdawał się być bardzo zmęczonym, ciężko oddychał, siedząc na fotelu tuż obok.
Ja nadal miałem na sobie założony kaptur, który nareszcie znalazł dla siebie większe zastosowanie i na pewno przyda się bardziej, bo ten typ jak dla mnie był dziwny, dlatego też lepiej dla mnie jak nie będzie widział mojej twarzy.
Po kilku chwilach gapienia się na siebie nawzajem w końcu się odezwał i powiedział:
- Masz paczkę?
W mojej głowie pojawił się totalny mętlik. Po pierwsze, dlaczego mówi do mnie po polsku i skąd wiedział, że jestem z polski i takim językiem się posługuje, skąd? Może poznał po wyglądzie, kolorze skóry, akcencie, chociaż to ostatnie nie bardzo, bo ze sobą nie prowadziliśmy jeszcze żadnego dialogu. Po drugie jaką paczkę? Czy właśnie zostaje wciągnięty w jakąś grubą sprawę, z której potem najprawdopodobniej będę miał spore problemy?
Po trzecie, dlaczego to właśnie ja, wsiadłem akurat do tej cholernej taksówki, akurat o tej godzinie, tego dnia, tego roku. Moja głowa jeszcze przez chwilę zadawała sobie te bezsensowne egzystencjalne pytania, na które odpowiedzi sobie sama natomiast nie znajdowała. Siedziałem w zamyśleniu przez chwilę, po czym odpowiedziałem z próbującą się utrzymać w moim głosie powagą:
- Nie mam nic, przepraszam, to musi być pomyłka.
Mówiąc to, cały się trząsłem. Byłem przestraszony zaistniałą sytuacją. Teraz jak na to patrzę to, nie pamiętam, dlaczego byłem aż tak tym przejęty. Na mojej głowie w dalszym ciągu wisiał ten kaptur, który nadal ukrywał moją twarz. Przez głowę mi wtedy przeszła taka myśl, że może to przez ten kaptur zostałem z kimś pomylonym i powinienem zdjąć go i pokazać, że faktycznie doszło do pomyłki, lecz nie zrobiłem tego. Zamiast tego zamknąłem się w ciszy jeszcze przez chwilę. Po nasyceniu się nimi, powiedziałem do taksówkarza:
- Can I get off here? (Mogę tu już wysiąść?)
Taksówka się zatrzymała przy pierwszym lepszym miejscu do parkowania, na chodniku.
Podałem banknot o dużym nominale, popatrzyłem głęboko w oczy taksówkarzowi i szybko otworzyłem drzwi, wysiadłem z pojazdu i zatrzasnąłem je, wciąż utrzymując kontakt wzrokowy z kierowcą.
Było mi wtedy przykro, że go zostawiłem z tym nieznajomym mężczyzną, ale po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że to przecież jego praca i że codziennie w sumie jeździ z nieznajomymi i na pewno wie jak sobie poradzić z dziwnymi przypadkami. Trzymałem za niego mocno kciuki.
0 Komentarze